- ooo, Nowa. -
Nie wiedziałam, że przeszliśmy już na Ty, coś mi umknęło ? no ale dobra
-Tak, pracuje tu od wczoraj tak jak mówiłam, czy mógłby mi pan się przedstawić historii chroby...
-Jaki pan! Karol jestem-
I popatrzył na mnie z błyskiem w oku i bezczelnym uśmiechem
-a nie masz tego w karcie? Zawsze tak wszystko zapisują, co ja będę dodatkowo tłumaczył, tylko zmarnujemy czas, a moje plecy się niecierpliwią, jestem ciekawy co możesz zrobić Tymi swoimi rączkami.-
a to bezczelny typ! Wiadomo, że w karcie jest cały opis choroby, ale z doświadczenia wiem, że może dodatkowo coś boleć, gdzies indziej.. staram zachować profesjonalnie, przecież nie mogę pierwszego dnia nakrzyczeć na kolesia, za to, że jest wredny, źle wychowany, nie jestem jego matką.
-Proszę się rozebrać i położyć-
-Oj bardzo chętnie Mała, rób ze mną co chcesz.-
Mała? ja mu dam Mała... Wstaję od biurka, on siedzi na kozetce, zlustrował mnie od góry do dołu i od dołu do góry, po czym położył się, lekko speszony, w końcu mam tyle wzrostu co on, więc lepiej nie mówić do mnie Mała. W nagrodę i za karę zafunduję mu taki masaż, który będzie długo wspominał.
-Czuję, że twoje mięśnie są napięte, masz strasznie dużo zwłóknień i starych zakwasów, dzisiaj wszystko mocno rozmasujemy, i podzielimy zabiegi na parę etapów bo pozbyć się przyczyn, a później na bieżąco będziemy pracować z poszczególnymi partiami mięśni.-
-Mhmmm-
Taki jesteś wyluzowany i pewny siebie? Zaraz poczujesz na co mnie stać. Wszystko oczywiście ma swoje granicę, przecież nie mogę mu zrobić krzywdy..
To był ciężki poranek, po zarozumiałym Karolu, pojawił się jeszcze wielki obleśny facet i jakaś babka w średnim wieku na akupunkturę, fuj, nienawidzę dotykać stóp bleh ! Teraz jeszcze jeden pacjent, później mogę iść na trening.
-Dzień dobry-
jakiś nieśmiały głos przemówił do mnie, musiałam otworzyć oczy. Przede mną stała młoda dziewczyna, nie była zbyt wysoka, miała długie ciemne włosy, co bardziej podkreślało ciemne, smutne oczy..
-Siadaj, pierwsze musimy troche pogadać, to Twój pierwszy masaż, musisz mi trochę opowiedzieć o tym co się dzieję, gdzie boli, jaki to ból...-
Troche sie zagalopowałam, tyle mówiłam, że nie zobaczyłam przerażenia w jej oczach..
-Spokojnie, po kolei, nie masz sie czym przejmować, to mój pierwszy dzień tutaj, wiec można powiedzieć, że obie jesteśmy w nowej sytuacji, zacznij może od tego jak sie nazywasz..-
- Asia..-
-Cześć, jestem Kasia i od dzisiaj będziemy się częściej widywać, a teraz się uśmiechnij trochę połóż, sprawdzimy co jest grane.-
Asia była małomówna, mówiła tylko co musiała, była bardzo zamknięta w sobie,a le dowiedziałam się, że ma lekki niedorozwój mięśnia pleców, który trochę utrudnia jej poruszanie ręką, ale dzięki serii zabiegów, masaży, może dojść do może nie pełnej, ale praktycznie całkowitej sprawności.
Masaż się skończył, może z czasem Asia sie otworzy, strasznie mnie zaciekawiła ta dziewczyna, całkowite przeciwieństwo mojego pierwszego pacjenta, no ale przecież sie nie poddam tak łatwo.
Szatnia, zostawiam rzeczy, pora sie troche rozluźnić na basenie, parę długości i można iśc na trening ;) Wchodzę do wody, pierwsza długość i kogo widzę, mój sąsiad Patryk, siedzi sobie w koszulce ratownika na brzegu i obserwuje.. podpływam i chlapię go znienacka wodą, haha tego się nie spodziewał, zapytał jak mój dzień, więc mu opowiedziałam o nieprzyjemnym początku i dziwnym zakończeniu, troche się zagadaliśmy, bo na basen weszła grupa starszych kobiet a zajęcia aerobiku, patrze na zegar a tam 16:50, za 10 minut mam trening!
Wbiegam cała mokra na halę, mokre włosy, zero makijażu, koszulka sie do mnie przykleiła, buty w ręce.
-Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie, nazywam sie Kasia...-
- oo, bardzo dobrze, że pani przyszła, dziewczyny to jest Kasia, sprawdzimy ją dzisiaj. Własnie wybieramy składy, zaczynamy po dłużeszj przerwie treningi i chciałbym zobaczyć na co Was stać, załóż czerwony kapok, dołącz do drużyny i zacznij rozgrzewkę.
Podbiegam do nich, spokojnie parę kółek na rozgrzewkę, jakies rozciąganie, dwutakty, rzuty z dystansu.
Gwizdek trenera. Koniec treningu, nikt nic nie mówi, nawet w szatni dziewczyny nie gadają, jestem przyzwyczajona do czegoś innego.. Idę pod prysznic, kończę się myć zakręcam wodę, a z szatni dobiegają do mnie ciche szepty..
środa, 11 kwietnia 2012
wtorek, 10 kwietnia 2012
Pierwszy dzień
- Kaśka! Kaśka!-
Matko kto może mnie tu wołać, przecież nikt mnie tu nie zna.. Odwracam głowę a tam
-o jeeeny ! Co Ty tu robisz Mała?!-
-Jestem tutaj na szkoleniu, całe wakacje spędzam nad morzem, w końcu bycia ratownikiem nie nauczę się w górach-
To była moja koleżanka ze studiów, jedna z niewielu z którymi miałam jakikolwiek kontakt
-Mów co u Ciebie? Co tu robisz w ogóle?-
-Dostałam tutaj pracę, do tego będę grała w azs'ie. Marzenia sie czasem spełniają :D -
Pogadałyśmy trochę, obiecałysmy że jeszcze się spotkamy.
-Chuck! Chodź idziemy do domu, mamy wszystko co nam trzeba :) -
w tej chwili mój kochany piesek tak sie ucieszył, że pociągnął za smycz a wszystkie moje zakupy wylądowały na chodniku..
Cóż mi pozostało, zaczełam zbierać rozsypane rzeczy, ale nie sama, pomógł mi jakiś facet, wydaje mi się, że gdzieś go juz widziałam, ale nie mam pojęcia gdzie...
-Dziekuję, poradzę sobie.-
-Chętnie pomogę, z tego co widziałem, nie dość że będziemy razem pracować to mieszkamy niedaleko siebie.-
ahhh tak! Widziałam go w ośrodku jak wychodziłam.
-Nazywam się Patryk, to na mnie jesteś skazana jutro, oprowadzę Cię, wytłumaczę wszystko, mam nadzieję że Ci się u nas spodoba-
w tej chwili uśmiechnął się tak, że aż oślepił mnie blask jego równych zębów, wcześniej nie zwróciłam nawet uwagi jak wyglądał. Stał przede mną, Wysoki, dobrzy zbudowany, choć do sportowej sylwetki troche mu brakuje, blondyn z dłuższymi włosami, które co chwilę odgarniał sprzed oczu.. Miał coś w sobie co przykuło mój wzrok na dłużej...Odprowadził nas do domu, dziwne, Chuck od razu go polubił, choć reaguje na nieznajomych raczej warczeniem i zębami.. Pożegnaliśmy się i umówiliśmy na jutro rano.
Weszłam do domu, rozkładam zakupy po szafkach, Chuck zasnął na moim łóżku, dobrze że jest duże i się razem pomieścimy na nim, szybki prysznic, ale dzisiaj nie czytam nic przed snem, za wielki stres, nie skupie się.
Rano,
-Chuck! szybko złaź ze mnie, bo przez Ciebie sie spóźnię!-
Wiadomo, 1 dzień w pracy, no co, trzeba zrobić wielkie wejście, ale żeby od razu sie spóźnić... Szybko, prysznic, mokre włosy, to nic wyschną po drodze, lekki make-up, rzeczy do torby, nie ma czasu na śniadanie, jeszcze trzeba wypuścić Chucka na poranną toaletę, oo Patryk czeka, myślę czy mam wszystko.. Zamykam wybiegam
-Ej ej ! a klucze zostawiasz, żeby pies mógł sobie wychodzić ?
Tak jasne, jeszcze klucze w zamku, brawo ja...
Wsiadamy do tramwaju, jedziemy, gadka szmatka, pytam coś o pacjentów, ośrodek bla bla bla.
-A Ty Księżniczko pewnie nic nie zjadłaś ? Mamy trochę czasu, stołówka będzie juz otwarta więc wpadamy tam na śniadanko, musisz poznać wszystkich, to z nimi bedziesz spędzała najbliższy czas w swoim życiu -
Przez ten pośpiech nawet nie zauważyłam, że tak głośno burczy mi w brzuchu, nawet dobry pomysł z tą stołówką.
-To co, kanapeczki ? -
-Niee, wolę płatki.-
- Tak, tak, jak prawdziwa kobieta, przecież z nich będziesz mieć tyle siły, na masaże koszykarzy że ho ho !-
-Zobaczysz, że będę miała! Mam jej wiecej niz ty pewnie ! -
-Oj taka jestem madra, zobaczymy na koniec dnia-
Powoli zaczynam sie rozkręcać, przyzwyczajać do tego miejsca i otwierać na ludzi. w kuchni było wesoło, w sumie chyba w każdej kuchni zawsze jest wesoło. Coraz bardziej zaczyna mi się podobać to miejsce.
-Chodźmy, zaraz masz pierwszego pacjenta.-
O nie, już ? przecież nie jestem gotowa.. brr muszę się skupić.
-Dzień dobry-
- o witam, zapraszam, niestety pracuję tutaj od wczoraj i jeżeli mógłby mi Pan przedstawić jakoś krótko historię kontuzji..-
Matko kto może mnie tu wołać, przecież nikt mnie tu nie zna.. Odwracam głowę a tam
-o jeeeny ! Co Ty tu robisz Mała?!-
-Jestem tutaj na szkoleniu, całe wakacje spędzam nad morzem, w końcu bycia ratownikiem nie nauczę się w górach-
To była moja koleżanka ze studiów, jedna z niewielu z którymi miałam jakikolwiek kontakt
-Mów co u Ciebie? Co tu robisz w ogóle?-
-Dostałam tutaj pracę, do tego będę grała w azs'ie. Marzenia sie czasem spełniają :D -
Pogadałyśmy trochę, obiecałysmy że jeszcze się spotkamy.
-Chuck! Chodź idziemy do domu, mamy wszystko co nam trzeba :) -
w tej chwili mój kochany piesek tak sie ucieszył, że pociągnął za smycz a wszystkie moje zakupy wylądowały na chodniku..
Cóż mi pozostało, zaczełam zbierać rozsypane rzeczy, ale nie sama, pomógł mi jakiś facet, wydaje mi się, że gdzieś go juz widziałam, ale nie mam pojęcia gdzie...
-Dziekuję, poradzę sobie.-
-Chętnie pomogę, z tego co widziałem, nie dość że będziemy razem pracować to mieszkamy niedaleko siebie.-
ahhh tak! Widziałam go w ośrodku jak wychodziłam.
-Nazywam się Patryk, to na mnie jesteś skazana jutro, oprowadzę Cię, wytłumaczę wszystko, mam nadzieję że Ci się u nas spodoba-
w tej chwili uśmiechnął się tak, że aż oślepił mnie blask jego równych zębów, wcześniej nie zwróciłam nawet uwagi jak wyglądał. Stał przede mną, Wysoki, dobrzy zbudowany, choć do sportowej sylwetki troche mu brakuje, blondyn z dłuższymi włosami, które co chwilę odgarniał sprzed oczu.. Miał coś w sobie co przykuło mój wzrok na dłużej...Odprowadził nas do domu, dziwne, Chuck od razu go polubił, choć reaguje na nieznajomych raczej warczeniem i zębami.. Pożegnaliśmy się i umówiliśmy na jutro rano.
Weszłam do domu, rozkładam zakupy po szafkach, Chuck zasnął na moim łóżku, dobrze że jest duże i się razem pomieścimy na nim, szybki prysznic, ale dzisiaj nie czytam nic przed snem, za wielki stres, nie skupie się.
Rano,
-Chuck! szybko złaź ze mnie, bo przez Ciebie sie spóźnię!-
Wiadomo, 1 dzień w pracy, no co, trzeba zrobić wielkie wejście, ale żeby od razu sie spóźnić... Szybko, prysznic, mokre włosy, to nic wyschną po drodze, lekki make-up, rzeczy do torby, nie ma czasu na śniadanie, jeszcze trzeba wypuścić Chucka na poranną toaletę, oo Patryk czeka, myślę czy mam wszystko.. Zamykam wybiegam
-Ej ej ! a klucze zostawiasz, żeby pies mógł sobie wychodzić ?
Tak jasne, jeszcze klucze w zamku, brawo ja...
Wsiadamy do tramwaju, jedziemy, gadka szmatka, pytam coś o pacjentów, ośrodek bla bla bla.
-A Ty Księżniczko pewnie nic nie zjadłaś ? Mamy trochę czasu, stołówka będzie juz otwarta więc wpadamy tam na śniadanko, musisz poznać wszystkich, to z nimi bedziesz spędzała najbliższy czas w swoim życiu -
Przez ten pośpiech nawet nie zauważyłam, że tak głośno burczy mi w brzuchu, nawet dobry pomysł z tą stołówką.
-To co, kanapeczki ? -
-Niee, wolę płatki.-
- Tak, tak, jak prawdziwa kobieta, przecież z nich będziesz mieć tyle siły, na masaże koszykarzy że ho ho !-
-Zobaczysz, że będę miała! Mam jej wiecej niz ty pewnie ! -
-Oj taka jestem madra, zobaczymy na koniec dnia-
Powoli zaczynam sie rozkręcać, przyzwyczajać do tego miejsca i otwierać na ludzi. w kuchni było wesoło, w sumie chyba w każdej kuchni zawsze jest wesoło. Coraz bardziej zaczyna mi się podobać to miejsce.
-Chodźmy, zaraz masz pierwszego pacjenta.-
O nie, już ? przecież nie jestem gotowa.. brr muszę się skupić.
-Dzień dobry-
- o witam, zapraszam, niestety pracuję tutaj od wczoraj i jeżeli mógłby mi Pan przedstawić jakoś krótko historię kontuzji..-
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
Zaczynamy, PROLOG
Jestem tutaj, wielkie miasto. Zastanawiam się, co ja tu do cholery robię... Zgubię się, nie dam rady, ale nie mogę się tak poddać, przecież nie po to tu przyjechałam, żeby wracać z mina zbitego psa, do domu, w którym nic się nie układa. Tam chodzi tylko o kasę, po co przytulić dziecko, skoro można mu dać pięć dych, żeby kupiło sobie coś ładnego, byle by tylko nie przeszkadzało.. Już się do tego przyzwyczaiłam, może to dzięki temu jestem tu teraz.. Wszystkie zdarzenia sprawiły, że mój charakter zabrania mi się poddawać, choć przecież boję się wielu rzeczy. Bogaci rodzice mają swoje zalety. Po co mam gnieździć się w jakimś małym pokoiku w akademiku, skoro mogą mi zapewnić całkiem przyjemne mieszkanko, które nie nadszarpnie zbytnio ich kieszeni. Jestem jedynaczką, czy jestem rozpieszczona? Nie wiem sama. Zawsze miałam to co chciałam, ale nie wykorzystywałam tego przesadnie. Rodzice kupili mi mieszkanie, ale za wszystko płacę już sama, przecież pracowałam w każdej wolnej chwili. Jedynie czasem widzę, że na moje konto wpływają jakieś pieniądze. Mogą się przydać na czarną godzinę, w końcu to moi rodzice, nie zabronię im mnie rozpieszczać.
Jestem zwykłą, młodą kobietą. Wyróżnia mnie tylko to, że mam 190 cm wzrostu. Ale właśnie to pomaga mi w spełnianiu marzeń. Na studiach grałam w kosza, w siatkówkę, trochę pływałam. Sport to moje życie, zawsze mnie to kręciło. To dlatego poszłam na AWF, po 3 roku dodatkowo zaczęłam Fizjoterapię. Osiem lat ciężkiej pracy, robienia różnych kursów, odmawiania sobie imprez, bo sesja jestem teraz tutaj. Przed wielkim budynkiem w Gdańsku, to tutaj trafiłam z polecenia profesora z Krakowa. Tutaj będzie teraz moje nowe życie, tutaj zacznie się wszystko od nowa.. Wchodzę do środka..
-Dzień dobry, jestem umówiona na 13 z Panem Wójcikiem, nazywam się Katarzyna Walkiewicz, jestem...-
- Tak, tak, Prezes juz na Panią czeka.-
czeka... czyżbym się spóźniła? nie przecież dopiero 12:50..
-Dzień dobry, nazywam się Katarzyna Wal...-
-Wiem, wiem, proszę niech Pani siada, Pani Kasiu.-
oo, miły pan, zapowiada się całkiem nieźle
- Dziekan Siwinski bardzo wiele mi o Pani opowiadał, z tego co mówił wywnioskowałem, że ma pani bardzo mocny charakter, nigdy się nie poddaje i do tego jest pani bardzo wszechstronna. Dlatego, gdy tylko zwolniło się miejsce fizjoterapeuty w naszym ośrodku, zarezerwowałem je dla pani. W wolnych chwilach w ośrodku znajdują się sale na których może pani trenować z naszym AZS. Powiem pani w tajemnicy, ze trener nie może się doczekać, żeby zobaczyć panią w akcji. Może pani zacząć od jutra, chyba, że potrzebuje pani więcej czasu na zaaklimatyzowanie się tutaj ?-
Tyle informacji w tak krótkim czasie, byłam szczęśliwa. W końcu ktoś docenił moja pracę, w końcu robię to co kocham.. Ile czasu na to poświęciłam..
-Tak, mogę zacząć od jutra. Czy ktoś mnie może zapoznać z planem i miejscem pracy ?-
-Oczywiście, jutro proszę zgłosić się w recepcji i zapytać o Patryka, on będzie pani przewodnikiem jakiś czas.-
-Bardzo dziękuje, nie mogę się doczekać!-
-W takim razie, do zobaczenia jutro.-
-Do widzenia!-
Wyszłam z gabinetu jak na skrzydłach.. To jest spełnienie moich marzeń, małymi kroczkami wykonuje kolejne punkty na mojej liście marzeń.
Auto w tym mieście chyba najlepiej zostawić w garażu, milion korków, turystów chodź jest dopiero marzec..
Nareszcie w domu, musze wypakować parę rzeczy, żeby móc jakkolwiek się ogarnąć na jutro. Ale najpierw może spacerek z Chuckiem na jakieś zakupy, dobrze, że go mam, pies to jednak najlepszy przyjaciel. Zakupy, ciepła kąpiel i do łóżka, jutro pierwszy dzień w nowej pracy, prawdziwej pracy a nie rozdawanie ulotek, pracowanie w knajpie, wykładanie towaru w sklepach.. Jestem szczęściarą..
-Kaśka! Kaśka!-
odwracam głowę a tam ...
Jestem zwykłą, młodą kobietą. Wyróżnia mnie tylko to, że mam 190 cm wzrostu. Ale właśnie to pomaga mi w spełnianiu marzeń. Na studiach grałam w kosza, w siatkówkę, trochę pływałam. Sport to moje życie, zawsze mnie to kręciło. To dlatego poszłam na AWF, po 3 roku dodatkowo zaczęłam Fizjoterapię. Osiem lat ciężkiej pracy, robienia różnych kursów, odmawiania sobie imprez, bo sesja jestem teraz tutaj. Przed wielkim budynkiem w Gdańsku, to tutaj trafiłam z polecenia profesora z Krakowa. Tutaj będzie teraz moje nowe życie, tutaj zacznie się wszystko od nowa.. Wchodzę do środka..
-Dzień dobry, jestem umówiona na 13 z Panem Wójcikiem, nazywam się Katarzyna Walkiewicz, jestem...-
- Tak, tak, Prezes juz na Panią czeka.-
czeka... czyżbym się spóźniła? nie przecież dopiero 12:50..
-Dzień dobry, nazywam się Katarzyna Wal...-
-Wiem, wiem, proszę niech Pani siada, Pani Kasiu.-
oo, miły pan, zapowiada się całkiem nieźle
- Dziekan Siwinski bardzo wiele mi o Pani opowiadał, z tego co mówił wywnioskowałem, że ma pani bardzo mocny charakter, nigdy się nie poddaje i do tego jest pani bardzo wszechstronna. Dlatego, gdy tylko zwolniło się miejsce fizjoterapeuty w naszym ośrodku, zarezerwowałem je dla pani. W wolnych chwilach w ośrodku znajdują się sale na których może pani trenować z naszym AZS. Powiem pani w tajemnicy, ze trener nie może się doczekać, żeby zobaczyć panią w akcji. Może pani zacząć od jutra, chyba, że potrzebuje pani więcej czasu na zaaklimatyzowanie się tutaj ?-
Tyle informacji w tak krótkim czasie, byłam szczęśliwa. W końcu ktoś docenił moja pracę, w końcu robię to co kocham.. Ile czasu na to poświęciłam..
-Tak, mogę zacząć od jutra. Czy ktoś mnie może zapoznać z planem i miejscem pracy ?-
-Oczywiście, jutro proszę zgłosić się w recepcji i zapytać o Patryka, on będzie pani przewodnikiem jakiś czas.-
-Bardzo dziękuje, nie mogę się doczekać!-
-W takim razie, do zobaczenia jutro.-
-Do widzenia!-
Wyszłam z gabinetu jak na skrzydłach.. To jest spełnienie moich marzeń, małymi kroczkami wykonuje kolejne punkty na mojej liście marzeń.
Auto w tym mieście chyba najlepiej zostawić w garażu, milion korków, turystów chodź jest dopiero marzec..
Nareszcie w domu, musze wypakować parę rzeczy, żeby móc jakkolwiek się ogarnąć na jutro. Ale najpierw może spacerek z Chuckiem na jakieś zakupy, dobrze, że go mam, pies to jednak najlepszy przyjaciel. Zakupy, ciepła kąpiel i do łóżka, jutro pierwszy dzień w nowej pracy, prawdziwej pracy a nie rozdawanie ulotek, pracowanie w knajpie, wykładanie towaru w sklepach.. Jestem szczęściarą..
-Kaśka! Kaśka!-
odwracam głowę a tam ...
First
Więc, natchniona zostałam link, czytając to nie mogłam przestać, stwierdziłam że fajnie jest miec takie odrębne życie, które jest na pozór dla nas idealne, takie jakie chcielibyśmy żeby było..
Blog będzie zbiorem fikcyjnych osób, zdarzeń. Moja wyobraźnia jest pobudzona do granic, zobaczymy co z tego wyjdzie ;)
Blog będzie zbiorem fikcyjnych osób, zdarzeń. Moja wyobraźnia jest pobudzona do granic, zobaczymy co z tego wyjdzie ;)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)