poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Zaczynamy, PROLOG

Jestem tutaj, wielkie miasto. Zastanawiam się, co ja tu do cholery robię... Zgubię się, nie dam rady, ale nie mogę się tak poddać, przecież nie po to tu przyjechałam, żeby wracać z mina zbitego psa, do domu, w którym nic się nie układa. Tam chodzi tylko o kasę, po co przytulić dziecko, skoro można mu dać pięć dych, żeby kupiło sobie coś ładnego, byle by tylko nie przeszkadzało.. Już się do tego przyzwyczaiłam, może to dzięki temu jestem tu teraz.. Wszystkie zdarzenia sprawiły, że mój charakter zabrania mi się poddawać, choć przecież boję się wielu rzeczy.  Bogaci rodzice mają swoje zalety. Po co mam gnieździć się w jakimś małym pokoiku w akademiku, skoro mogą mi zapewnić całkiem przyjemne mieszkanko, które nie nadszarpnie zbytnio ich kieszeni. Jestem jedynaczką, czy jestem rozpieszczona? Nie wiem sama. Zawsze miałam to co chciałam, ale nie wykorzystywałam tego przesadnie. Rodzice kupili mi mieszkanie, ale za wszystko płacę już sama, przecież pracowałam w każdej wolnej chwili. Jedynie czasem widzę, że na moje konto wpływają jakieś pieniądze. Mogą się przydać na czarną godzinę, w końcu to moi rodzice, nie zabronię im mnie rozpieszczać.

Jestem zwykłą, młodą kobietą. Wyróżnia mnie tylko to, że mam 190 cm wzrostu. Ale właśnie to pomaga mi w spełnianiu marzeń. Na studiach grałam w kosza, w siatkówkę, trochę pływałam. Sport to moje życie, zawsze mnie to kręciło. To dlatego poszłam na AWF, po 3 roku dodatkowo zaczęłam Fizjoterapię. Osiem lat ciężkiej pracy, robienia różnych kursów, odmawiania sobie imprez, bo sesja jestem teraz tutaj. Przed wielkim budynkiem w Gdańsku, to tutaj trafiłam z polecenia profesora z Krakowa. Tutaj będzie teraz moje nowe życie, tutaj zacznie się wszystko od nowa.. Wchodzę do środka..

-Dzień dobry, jestem umówiona na 13 z Panem Wójcikiem, nazywam się Katarzyna Walkiewicz, jestem...-
- Tak, tak, Prezes juz na Panią czeka.-
czeka... czyżbym się spóźniła? nie przecież dopiero 12:50..
-Dzień dobry, nazywam się Katarzyna Wal...-
-Wiem, wiem, proszę niech Pani siada, Pani Kasiu.-
oo, miły pan, zapowiada się całkiem nieźle
- Dziekan Siwinski bardzo wiele mi o Pani opowiadał, z tego co mówił wywnioskowałem, że ma pani bardzo mocny charakter, nigdy się nie poddaje i do tego jest pani bardzo wszechstronna. Dlatego, gdy tylko zwolniło się miejsce fizjoterapeuty w naszym ośrodku, zarezerwowałem je dla pani. W wolnych chwilach w ośrodku znajdują się sale na których może pani trenować z naszym AZS. Powiem pani w tajemnicy, ze trener nie może się doczekać, żeby zobaczyć panią w akcji. Może pani zacząć od jutra, chyba, że potrzebuje pani więcej czasu na zaaklimatyzowanie się tutaj ?-
Tyle informacji w tak krótkim czasie, byłam szczęśliwa. W końcu ktoś docenił moja pracę, w końcu robię to co kocham.. Ile czasu na to poświęciłam..
-Tak, mogę zacząć od jutra. Czy ktoś mnie może zapoznać z planem i miejscem pracy ?-
-Oczywiście, jutro proszę zgłosić się w recepcji i zapytać o Patryka, on będzie pani przewodnikiem jakiś czas.-
-Bardzo dziękuje, nie mogę się doczekać!-
-W takim razie, do zobaczenia jutro.-
-Do widzenia!-
Wyszłam z gabinetu jak na skrzydłach.. To jest spełnienie moich marzeń, małymi kroczkami wykonuje kolejne punkty na mojej liście marzeń.

Auto w tym  mieście chyba najlepiej zostawić w garażu, milion korków, turystów chodź jest dopiero marzec..

Nareszcie w domu, musze wypakować parę rzeczy, żeby móc jakkolwiek się ogarnąć na jutro. Ale najpierw może spacerek z Chuckiem na jakieś zakupy, dobrze, że go mam, pies to jednak najlepszy przyjaciel. Zakupy, ciepła kąpiel i do łóżka, jutro pierwszy dzień w nowej pracy, prawdziwej pracy a nie rozdawanie ulotek, pracowanie w knajpie, wykładanie towaru w sklepach.. Jestem szczęściarą..

-Kaśka! Kaśka!-
odwracam głowę a tam ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz